Wpierw było Słowo...

Kilka lat temu jeden z ludzi powiedział: "Nieodwołalne są dary i powołania Boże" - jak Cię Bóg kiedyś powołał to Cię nie odwołał, a to w którym miejscu jesteś oznacza, że sam się odwołałeś. Słowo Boże robiło we mnie robotę przez 2-3 lata aż zakiełkowało i zaczęło rosnąć.

Potem była wspólnota serc...

Dwie osoby zaczęły się spotykać na modlitwie - dla jasności sprawy nie chodziło o jakieś błagania i długie litanie - aby rozpoznawać wolę Bożą dla swojego życia. Pan kładł nam do serc swoje pomysły a my je rozpoznawaliśmy (albo i nie...) i rozmawialiśmy o nich. Pan działał w jedności w nadzwyczajny sposób, wkładał nam do serc te same myśli, pragnienia, osoby, pomysły, wizje...

Zrodziła się potrzeba...

Bóg dodał kolejną osobę, potem kolejną, potem kolejne i naszła potrzeba zorganizowania się aby wspólnie rozwijać Boże Królestwo. Ewangelia mówi, że mamy być mądrzy i czyści przy tym żeby wykorzystywać we właściwy sposób czas i zasoby jakie są możliwe do budowania Bożego Królestwa,

Czas na działanie...

Trzeba więc zacząć budować sieć kościołów domowych by dotrzeć z Dobrą Wiadomością o Ratunku w Chrystusie do naszych rodzin, bliskich, sąsiadów, znajomych...

Pozwoli nam to na realizację planów i działań zgodnych z poleceniem: "...idźcie i czyńcie uczniami wszystkie narody...".










Drogi Przyjacielu, jesteś na placu budowy ;) Właśnie ubieramy cały szkielet w treść. Zaglądaj tu co kilka dni :)